ODDAJ CESARZOWI CO CESARSKIE, BOGU CO BOSKIE

Opublikowano w dniu 28 sierpnia, 2021

*****

 

Poniższa publikacja to kontynuacja wpisu PRZEMIANA.
 Jeśli chcesz zachować wątek, przeczytaj najpierw to: 

Link do artykułu „Przemiana”.

 

*****

 

Tydzień po chrzcie miałem zaplanowany comiesięczny wyjazd do moich kluczowych klientów w firmie, w której zarządzałem sprzedażą na północną Polskę. Jak co miesiąc miałem im zawieźć gratyfikacje za obrót, jaki generowali.
Znaliśmy się z chłopakami od 10 lat, byłem regularnym gościem w ich domach, znałem rodziny. Wiedziałem, że ten wyjazd będzie inny niż poprzednie.

Miałem wielkie przekonanie w sercu, że mam zakończyć ten proceder i że to będzie moja ostatnia tego typu wizyta u nich. Zapragnąłem praktykować sprzedaż transparentną, uczciwą, opartą na jakościowym produkcie i relacjach.
Nie mówię tu, że w jakikolwiek sposób łamałem prawo, bo przepływ był legalny i opodatkowany, ale z pewnością to, w co byłem uwikłany, nie było zachowaniem w pełni etycznym, pomimo że świat właśnie tak postrzega sprzedaż i handel. 

 

Poinformowałem o moich planach dyrektora, który znał zasady nieetycznych praktyk i wydawał na nie zgodę. Pamiętam jak dziś, gdy zapisałem sobie na kartce, co chcę mu powiedzieć. 

– Cześć, Krzychu. Siedzisz? Bardzo żałuję, że nie mogę powiedzieć ci tego osobiście, ale dziś jadę do chłopaków i muszę to powiedzieć przed tym, zanim się to wydarzy. 

– Co tam, Daro? Jem właśnie obiad u siebie w biurze, możesz śmiało mówić. 

– Krzychu, chcę ci powiedzieć, że nawróciłem się, oddałem życie Jezusowi, przyjąłem chrzest i nie będę już więcej kombinował z kontrahentami. 

– Co, ku.wa? Możesz powtórzyć w tej samej kolejności? 

– Nawróciłem się, oddałem życie Jezusowi, przyjąłem chrzest i nie będę już więcej kombinował z kontrahentami! 

Trząsłem się jak galareta. Znałem się z Krzychem od kilkunastu lat, wiele razem przeszliśmy. Budowaliśmy wspólnie sprzedaż, struktury, dużo podróżowaliśmy.
W jego oczach byłem twardym zawodnikiem, cwaniakiem w dobrym tego słowa znaczeniu, który sprzeda wszystko i wszystkim, wykorzystując każde otrzymane narzędzia. 

O dziwo Krzychu przyjął to dość spokojnie, w sumie nie miał wyjścia. Miałem świadomość, że ta decyzja wywoła poważne konsekwencje, że być może część kontrahentów zrezygnuje ze współpracy lub znacząco ją obniży. Pracowałem na czystej prowizji, więc wiedziałem, że najbardziej zaboli to mnie samego.
Ale byłem szczęśliwy i dumny. Zrobiłem to! 

 

To był początek mojej drogi i mojej przemiany jako przedsiębiorcy. 

 

Jak już wspominałem, w tamtym okresie miałem trzy działalności gospodarcze, byłem managerem handlowym, prowadziłem firmę budowlaną z wykończeniem wnętrz oraz od trzech lat rozwijałem Rukolę. 

I właśnie wtedy przyszedł czas, kiedy zrozumiałem, że budowanie firmy nie polega na łapaniu kilku srok za ogon, ale na robieniu tego, co jest własną wizją, a więc ZDROWY BIZNES

Czułem, że mam wygasić poprzednie działalności i skupić się na budowaniu przedsiębiorstwa w oparciu o zdrowe zasady, uczciwość, transparentność oraz etykę. 

 

W Rukoli przestałem zatrudniać za najniższą krajową i na pół etatu, wiedząc, że wzrosną koszty prowadzenia działalności, ale będę miał szansę przyciągnąć lepszych, bardziej zaangażowanych pracowników. To był proces, który kiedy się już zaczął, był nie do powstrzymania. 

 

 

Wiedziałem, że muszę „oddać cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie” (Mt 22,21) i byłem w tym wierny.

Przestałem szukać wymówek, że się nie da, że to za drogo. Byłem skupiony na celu, na tym, co zaczęło grać mi w sercu. 

Po raz pierwszy poczułem, że się spełniam, tak naprawdę, tak na poważnie.

Myślę, że wiesz, co mam na myśli… 

 

Dziś, po wielu przejściach i doświadczeniach z Bogiem, chodzę w zupełnie nowej tożsamości. To JEGO tożsamość, która mnie uświęca.

Według Biblii, oddając życie Chrystusowi, stajesz się jednym z Nim. Stajesz się synem Boga, stajesz się świątynią Ducha Świętego, który w tobie zamieszkuje. To niesamowite, że nie jesteś już nic Bogu dłużny, twoja grzeszna natura umarła i stałeś się nowym stworzeniem. Tak jest napisane w Biblii i ja jej wierzę. 

Nie potrzebuję już żadnych seansów medytacyjnych, hipnotycznych czy szamańskich.

Nie potrzebuję libacji alkoholowych czy innych używek tego świata.

Tak bardzo mnie boli, że ludzie cały ciężar życia zrzucają na siebie. Wynika to ze złego zrozumienia, że jeśli nie jestem w stanie czegoś zrobić sam, to jestem słaby. Pokładamy nadzieję tylko we własnych siłach, skupiamy się tylko na sobie.
Dlatego na świecie jest tak dużo prób samobójczych, tak bardzo potrzebujemy psychologów i psychiatrów.

Kiedyś tak nie było. Ten świat zapędził nas w kozi róg. W głębi serca czujemy, że jest coś więcej, coś nieodgadnionego, coś ponadnaturalnego.

Dlatego potrzebujemy dopalaczy, aby to znaleźć i tego doświadczyć. Wielu światowej klasy mówców motywacyjnych, coachów, ludzi biznesu, ludzi wpływu bez żadnych skrupułów opowiada o swoich doświadczeniach – czy to z szamanizmem, czy to z seansami hipnotycznymi, czy to z różnego rodzaju medytacjami, w których powtarzają zaczarowane mantry. Do tego alkohol, marihuana lub ayahuasca – silny narkotyk, mający właściwości psychoaktywne. Wszystkie te obrzędy są skupione na tobie.
Ty jesteś w centrum, ty jesteś wszystkim, ty możesz wszystko. I ciągniesz tak długo, ile masz sił, ile sił dostarczą ci dopalacze, czy to fizyczne, czy duchowe.
Tylko pamiętaj, że wszystko się kiedyś skończy. Każdy schodzi kiedyś z piedestału i zderza się z rzeczywistością, ze starością, z chorobą, z utratą kogoś bliskiego.

Nie jesteś już naćpanym liderem, tylko normalnym, zwykłym człowiekiem, który uświadamia sobie, jak jest mały,  że pieniądze na koncie nie dają prawdziwego szczęścia.

Żałujemy wtedy rozbitej rodziny, braku dzieci lub zniszczonej relacji z nimi. Dużo by pisać. To wszystko dzieje się wśród nas, ale staramy się o tym nie myśleć, twierdzimy, że to nas nie dotyczy, to nas nie dotknie. 

Tak trudno poddać się komuś większemu. Tak trudno uwierzyć, że jeśli sam nie mogę unieść tego świata, to mogę oprzeć go na kimś, kto jest większy, kto mnie kocha i pragnie dla mnie jak najlepiej. To jest dziś największe kłamstwo naszego świata, opartego na rozwoju i nauce. Pokładamy nadzieję tylko w sobie. Jeśli zachoruję, to wezmę tabletkę, ale jeśli jeszcze nie wynaleziono tabletki, to umrę.

I rodzi się strach. Strach przed tym, że jeszcze czegoś nie wynaleziono. Próbujemy stawać się bogami, ingerujemy w genetykę, chcemy stać się nieśmiertelni, jednocześnie tak bardzo zapominamy, aby tak po prostu zadbać o siebie, i odchodzimy przedwcześnie z tego świata. Taki paradoks. Nasze społeczeństwo wychowywane jest w pysze, w kulcie nauki i człowieka, skupione na sobie. Taki jest system, czy tego chcesz, czy nie. 

Chcę ci powiedzieć, kimkolwiek jesteś, że ja dziś jestem wolny, szczęśliwy, spełniony i nie mam w sobie strachu. I nie chcę na ten temat milczeć. Bo jeśli znasz jakiś dobry case, który Ci pomógł w życiu, i wiesz, że działa, że może komuś pomóc, to się nim dzielisz. 

 

Wiele osób pyta mnie, jak to osiągnąłem. Jak przemieniłem swoje myślenie, aby mieć relację z Bogiem.

Od czego zacząłem?

Czy zacząłem chodzić do kościoła?

Jak się modlić, jak poczuć Jego obecność? 

To jest bardzo proste, jeśli tylko będziesz potrafił odciąć się od systemu. Od systemu tradycji, kultury i religii. Jeśli będziesz potrafił zacząć wszystko od zera, bez żadnych naleciałości, w których zostałeś wychowany.

Kiedy zrozumiesz, że Bóg to nie jest starzec siedzący na chmurze, obserwujący, co złego robisz, i wytykający twoje błędy…

To był początek najlepszego etapu w moim życiu, który miał dopiero nadejść.

Cdn…

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Powiązane Posty

Motywacja

PRAWDA

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym co dziś jest prawdą? Jesteśmy osaczeni natłokiem informacji – zewsząd. Od kilkunastu lat żyjemy

Więcej...

Twój Koszyk

0

No products in the cart.

Strona do poprawnego działania wykorzystuje pliki cookies.

Zapisz się do Newslettera!

Zapisz się do Newslettera, żeby otrzymywać wartościowe treści o tym, jak prowadzić zdrowy biznes i rozwijać się jako lider.

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie informacji o produktach, usługach, nowościach i promocjach dostępnych na stronie dariuszpoplawski.pl. Zgodę możesz wycofać w każdej chwili. Szczegóły przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.