Ten świat nauczył mnie walczyć. Uważałem, że bycie twardym, nieugiętym, skoncentrowanym tylko na sobie i własnym celu, jest jedyną metodą, aby osiągnąć sukces oraz zbudować autorytet.
Dziś świat dyktuje nam model człowieka silnego, skupionego na sobie, na własnych potrzebach.
Dziś świat mówi do nas: „po trupach do celu”, „miej wszystkich w d..ie”, „pokaż, że jesteś twardy”, „tylko ty się liczysz”…
Hmm…
A ja w Biblii czytam o przywódcy, który bez wątpienia jest autorytetem. On zmienił bieg historii, czy w to wierzysz czy nie. Od Jego narodzin liczymy dziś czas w kalendarzu.
Ten przywódca wziął sobie bandę chłystków i stworzył z nich niesamowity zespół.
Ten przywódca potrafił uniżyć się do tego stopnia, aby umyć nogi swoim uczniom.
Jednocześnie ten przywódca chodził w wielkim autorytecie i nikt nie miał wątpliwości, że jest to postać wyjątkowa, silna, niosąca wielki wpływ do tego stopnia, że władcy tego świata chcieli się go pozbyć.
Tak bardzo się cieszę, że natrafiłem na tę książkę
Dziś zrozumiałem, że autorytet i wpływ buduje się poprzez pokazywanie ludziom kim się jest.
Dziś zrozumiałem, że autorytet i wpływ buduje się poprzez bycie szczerym, prawdziwym, uczciwym oraz etycznym.
Dziś zrozumiałem, w czym tkwi prawdziwa siła
Dziś zrozumiałem, w KIM tkwi prawdziwa siła
Dziś zrozumiałem, że pokora i uniżenie to nie jest oznaka bycia słabym, ale stawanie się silniejszym, pełniejszym, dojrzalszym.
Dziś zrozumiałem, że pokora i uniżenie nie odbiera mi autorytetu, który mam.
A Ty jak postrzegasz siebie?